2011-11-18

ROZRYWKA

Wywiad z Alicją Janosz

Autoryzowany Wywiad z Alicją Janosz specjalnie dla portalu udziewczyn.pl.


 


D.D. Dariusz Drążkiewicz

A.J. Alicja Janosz


D.D.  Zniknęłaś na jakiś czas, więc powiedz, co się u Ciebie działo w tym czasie.


A.J. Po „Idolu” miałam kontrakt z BMG Sony, który całkowicie mnie zniewalał jako osobę chcącą robić coś po swojemu. Nie chcąc godzić się, aby być marionetką w rękach wytwórni postanowiłam zejść na jakiś czas ze sceny. Czas ten nie był zmarnowany, bo ukończyłam dwa kierunki studiów w Warszawie, poznałam Bartosza Niebieleckiego, który prywatnie jest obecnie moim mężem, a zawodowo założycielem i perkusistą zespołu HooDoo Band. Z zespołem tym współpracuję od czterech lat. Wydałam dwa single („Jest jak jest” oraz „I woke up so happy”),  w grudniu zaplanowana jest premiera mojej drugiej solowej, ale pierwszej tak bardzo autorskiej płyty „Vintage”. Po jej wydaniu, mam nadzieję, że będziemy grywać koncerty. Poza tym mamy już kolejne plany wydawnicze z HooDoo, a ponieważ uwielbiam ten zespół, angażuję się we wszelkie sprawy z nim związane.

D.D. Kto jest autorem tekstów i kto pomagał Ci w pracy nad tym albumem?

A.J. Wszystkie teksty są mojego autorstwa, choć w trudnych momentach pomagały mi takie osoby jak Tomasz Nitribitt (wokalista zespołu HooDoo Band), Piotr Banach (założyciel zespołu Indios Bravos oraz Hey) czy znakomita wokalistka Natalia Lubrano (liderka zespołu Nat Queen Cool). Piosenki z krążka „Vintage” opowiadają o rozmaitych sprawach, które w pewnym momencie wydały mi się ważne i warte do zaprezentowania poprzez muzykę. Poruszają więc rozmaite kwestie. Jedne są bardziej na serio, inne po prostu są jakimś wyznaniem czy też opowieścią. Jako najważniejszy utwór pod kątem warstwy tekstowej uważam kompozycję „Nie tak”, który opowiada o braku tolerancji. Nie chcę targetować publiczności, ale myślę, że to płyta, która nieco bardziej może dotrzeć do kobiet.

D.D. W jakim klimacie muzycznym będzie utrzymana płyta i kogo na niej usłyszymy?

A.J. Nie wyznaję szufladkowania muzyki, bo jak powiedział Herbie Hancock – muzyka jest jedna. Wiem jednak jakimi mniej więcej kategoriami słuchacze się sugerują i chcąc ich jakkolwiek nakierować i zainteresować tą płytą, mogę powiedzieć, że całość to soul z domieszką blues’a, co słychać najbardziej w drugim singlu „I woke up so happy”. Słyszalne są również elementy charakterystyczne dla jazzu czy reaggae. Na płycie usłyszeć będzie można bardzo wyraziste postaci muzyczne, takie jak Bartek Miarka, Andrzej Sakraczyński, Łukasz Damrych, Bartek Niebielecki czy Dawid Korbaczyński. Gościnnie pojawia się również znakominy skrzypek światowej sławy Adam Bałdych oraz wspaniały harmonijkarz Bartosz Łęczycki. Współpracowaliśmy też z kwartetem smyczkowym i wieloma innymi muzykami z Wrocławia, którzy ubarwili płytę brzmieniem takich instrumentów jak ewi, trąbka czy tuba.

D.D. Czy współpraca z zespołem HooDoo Band wywarła jakiś wpływ na kształt tej płyty?


A.J. Oczywiście. Bardzo dużo się nauczyłam podczas współpracy z HooDoo. To ogromnie zdolni ludzie i są ogromnym zasobem wiedzy o muzyce, ale przede wszystkim wrażliwi na jej piękno i nieograniczeni w swoim myśłeniu o niej.Przebywanie i granie z nimi dużo mi daje. Ponadto trzech muzyków z tego zespołu nagrywało ze mną ten krążek, więc charakterystyczny i wyrazisty sposób grania każdego z nich bez wątpienia jest mocnym elementem tego krążka.

D.D. Wróćmy na moment do singla „Jest jak jest”. W pierwszych słowach śpiewasz, że nie będziesz się nad sobą użalać, bo jest jak jest. Czy należy to odbierać jako manifestację, że nadal jesteś na scenie muzycznej, masz się dobrze i nareszcie robisz to, co chcesz?


A.J. Nie to było powodem do powstania tego tekstu, ale myślę, że jeśli chodzi o moją drogę muzyczną to dokładnie tak można odczytać przekaz tej piosenki i będzie to właściwą interpretacją. W tej piosence najważniejsze jest chyba to, że nawet gdy coś się dzieje nie po naszej myśli lub bardzo nas coś boli, to również wtedy nie możemy się poddawać zwątpieniu, bo z czasem wszystko się zmienia. W związku z  tym zarówno wzloty jak i upadki są niczym więcej niż naturalnym cyklem, który trwa, czy tego chcemy czy nie. Wydaje mi się, że zrozumienie tego pozwala zebrać siły na to, aby nie cierpieć bardziej niż jest to konieczne i iść doprzodu...

D.D. Osoba siedemnastoletnia, jaką byłaś wygrywając „Idola” nie jest jeszcze chyba na tyle dojrzała, aby wiedzieć, jaką drogą pójść, co śpiewać i jest podatna na wpływy z zewnątrz.

A.J. Zupełnie się z tym zgadzam. Nie jest to regułą, bo są nastolatkowie, którzy koncentrują się na jakimś konkretnym rodzaju muzyki. Mi podobało się wiele piosenek z przeróżnych gatunków, przez co sama nie wiedziałam co chcę śpiewać, a byłam jeszcze zbyt nieświadoma i niepewna siebie, aby samodzielnie ulepić z tego co mi w duszy grało jakiś twór, który mogłabym nazwać moją własną muzyką. Byłam więc zdana na wyobrażenia oraz umiejętności osób trzecich. Dopiero przez kolejne lata zaczęłam poznawaćtwórczość wielu znakomitych artystów,o których miałam śladowe pojęcie lub których w ogóle nie znałam. Od czasu mojej pierwszej płyty byłam na wielu koncertach moich idoli, wysłuchałam wielu płyt, a przede wszystkim dojrzałam nie tylko artystycznie, ale również mentalnie do tego, zby tworzyć i dzielić się tym z innymi. Miałam wielkie szczęście poznać również Carlosa Johnsona, z którym wraz z zespołem HooDoo Band nagraliśmy ponad 20 utworów, które być może uda nam się wydać w Japonii, ponieważ jest wytwórnia, która jest takim tytułem zainteresowana. Takie sytuacje jak chociażby obcowanie z artystą jakim jest Carlos Johnson to momenty, w których bardzo otwiera się głowa i zaczyna się grać i śpiewać takie rzeczy, o jakie się wcześniej nie podejrzewało. To bardzo inspirujące i cudowne. Cieszę się, że dałam sobie czas na złapanie tego dystansu i wybór własnych priorytetów.

D.D. Nie uciekniesz od „Idola” chyba już nigdy. Obecnie niemal każda stacja ma swój talent show. Jaki jest Twój stosunek do tego typu programów obecnie?


A.J. Nie bez powodu tych programów jest tak dużo. Są one naszpikowane emocjami, a widzowie to lubią, tak więc oglądalność jest wysoka, a zyski z reklam dla stacji telewizyjnych proporcjonalne do tego.Myślę, że warto pamiętać, że gdy kolejna edycja programu typu talent show się kończy, wkrótce rozpoczyna się następna, a ludzie, którzy jeszcze przed chwilą błyszczeli i byli kreowani na gwiazdy, nagle zostają sami z wielkim znakiem zapytania nad głową – co dalej? I to jest bardzo ważna chwila. W tym momencie ogromną rolę odgrywa rozsądek i szczęście, którego życzę wszystkim uczestnikom tych programów. Jeśli ktoś poważnie traktuje muzykę, to zazwyczaj wie, że w takich programach jest ona jedynie pretekstem do robienia kariery, która nie budowana na solidnych fundamentach może się rozsypać niczym domek z kart. Mam nadzieję, że mimo silnego ukierunkowania mediów, talent show nie staną się jedyną formą promocji dla nieznanych muzyków, a obserwując chociażby środowisko muzyczne we Wrocławiu, mam wiarę w to, że mamy tu całe mnóstwo piekielnie zdolnych ludzi, tworzących wybitne zespoły, które bardzo bym chciała, aby Pan i Pani X mogli usłyszeć w niedzielny wieczór zamiast kolejnego wykonania tych samych polskich przebojów...
 

Komentarze (5)

ania2517 (2011-11-19 17:18:22)
:-)
Pamietam Alę jeszcze z Idola i nadal lubię słuchać nowinek na jej temat, dlatego ten wywiad tak bardzo mnie ciesz, dziekuję ze jego umieszczenie :-)
sylvana (2011-11-19 06:34:33)
Sympatyczna Osoba,
Wiele szczęścia życzę.  
Christine (2011-11-18 22:22:29)
:=)
I ja sie przylacze do tych opinii. Ciesze sie, ze Alicja, ktora pamietam z Idola odnalazla swoja droge i uwolnila sie od dyktowania jej warunkow i naklaniania do spiewania jakis beznadziejnych piosenek. Zycze sukcesow! :=)
Ag (2011-11-18 21:41:07)
ciekawie
mam podobne wrażenie- szczerość Alicji jest tak dojrzała, że widzę tu naprawdę zupełnie inna osobę niż była moim zdaniem pare lat temu. chętnie posłucham jakichś nowych utowrów.
NekropolisQueen (2011-11-18 21:23:12)
świetny wywiad!
Podoba mi się to, jak szczerze Alicja opowiada o realiach pracy z wytwórnią, niczego nie ubarwia i przedstawia rzeczywistość taką, jaka jest. Zgadzam się również z poglądem na tem. muzycznych programów telewizyjnych.
Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar