2011-12-04

WARTO WIEDZIEĆ

Tradycje nocy wigilijnej

Tagi: święta
Polska jest jedynym krajem, w którym Wigilię obchodzi się w tak uroczysty sposób. Niestety coraz rzadziej kultywujemy tradycyjne świąteczne obrzędy, zamieniając je na bardziej nowoczesne, zachodnie zwyczaje. Dla tych, którzy chcieliby powrócić do korzeni przypominamy kilka wigilijnych symboli oraz znaczenia jakie ze sobą niosą.

Wigilia Bożego Narodzenia (24 XII) jest świętem szczególnym, ponieważ oznacza czuwanie przed narodzinami Jezusa Chrystusa. Przez wieki kształtowały się w naszej kulturze przeróżne obyczaje związane z tą chwilą, mające ją właściwie uczcić. Większość z nich przetrwała w niezmienionej formie do dnia dzisiejszego.

Wigilijny wieczór rozpoczyna się oczywiście od wypatrzenia na wschodniej stronie nieba pierwszej gwiazdki (przez co często nazywa się to święto Gwiazdką), która symbolizuje Gwiazdę Betlejemską wskazującą drogę Trzem Królom. Po jej ukazaniu się wszyscy domownicy powinni wysłuchać fragmentu z Pisma Świętego, znajdującego się na wigilijnym stole. Odczytuje się wówczas ustęp z Ewangelii św. Mateusza lub Łukasza, mówiący o narodzinach Jezusa. Następnie można przystąpić do wzajemnego łamanie się opłatkiem, któremu towarzyszy składanie życzeń na zbliżający się rok oraz wybaczanie sobie wszelkich uraz (niektórzy gospodarze dzielą się opłatkiem także z domowymi zwierzętami, gdyż były one obecne przy narodzinach naszego Pana, za co otrzymały dar mówienia ludzkim głosem w wigilijny wieczór. Dawniej wierzono także, że zabezpiecza to je przed urokami czarownic). Opłatek jest bowiem symbolem miłości i pojednania, mającym przynieść domownikom szczęście, spokój i dostatek chleba, którym będą mogli podzielić się z innymi. Dopiero potem można usiąść do wigilijnej wieczerzy, która zresztą także ma niepowtarzalne znaczenie. Jak wcześniej zaznaczyliśmy na stole powinno znajdować się Pismo Święte. Pod obrusem zaś należy umieścić trochę świeżego sianka, które ma podwójne znaczenie. Po pierwsze stanowi znak ubóstwa, w którym przyszedł na świat Zbawiciel, po drugie ma zapewnić urodzajne zbiory w przyszłym roku. Z siankiem wiąże się także pewna stara wróżba. Podczas kolacji panna siedząca przy stole powinna wyciągnąć jedno źdźbło spod obrusa – zielone wróży dziewczynie szybkie zamążpójście, zwiędłe oznacza oczekiwanie, zaś żółte skazuje na staropanieństwo. Pod wieloma względami symboliczne są także dania, które spożywamy podczas tego wieczoru. Przeważnie przyjmuje się, że powinno ich być 12 dla uczczenia apostołów oraz by zapewnić sobie pomyślność na wszystkie miesiące kolejnego roku. W niektórych regionach przygotowuje się ich jednak 13, do apostołów dołączając także Chrystusa. Dawniej zaś przygotowywano różną liczbę potraw, w zależności od zamożności domu. Najmniej było ich 7 – na cześć siedmiu dni tygodnia, niekiedy 9 – tyle ile chórów anielskich, na 11 zaś mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi. Nieparzystość dań miała zapewnić pomyślność w przyszłym roku (dzisiaj kultywujemy ten przesąd np. wręczając bukiet kwiatów). Ale, aby tak się stało nie wystarczyła wyłącznie ich obecność na stole – każdej potrawy należało bowiem spróbować, a wszystkie powinny były zostać przygotowane z darów ziemi: lasów, wód, ogrodów itd. Tę tradycję podtrzymujemy do dziś. Na wigilijnej kolacji powinny się zatem pojawić wyłącznie dania postne. W skład najbardziej klasycznego menu wchodzą: barszcz czerwony z uszkami, barszcz grzybowy czy też zupa grzybowa z łazankami, karp pieczony, pierogi z kapustą i grzybami, kluski z makiem, kompot z suszonych owoców, karp w galarecie, makowiec, śledzie przyrządzane wedle własnego smaku (np. w śmietanie, w oleju), kutia, kulebiak, czyli zupa migdałowa. Zamiennie przygotowuje się także krokiety, kapustę z grochem, sernik z brzoskwiniami, bezmięsne gołąbki, paszteciki, kotleciki, kaszę z suszonymi grzybami, fasolę ze śliwkami, ruskie pierogi i wiele innych. Wszystkie potrawy miały wspomóc domowników, zaopatrzyć ich w siłę i szczęście. Ryby stanowiące bardzo wyrazisty symbol religijny, przypominają nam o chrzcie, zmartwychwstaniu i życiu wiecznym. Są także, podobnie jak mak, oznaką płodności. Kapusta ma podobno życiodajną moc, zapewniającą ponowne odrodzenie się całej przyrody na wiosnę. Groch ma z kolei chronić przed chorobami, a w połączeniu z kapustą zabezpiecza przed nieurodzajem. Grzyby z kolei ułatwiają ponoć kontakt ze zmarłymi. Dania ze zbóż gwarantują natomiast obfitość jedzenia przez cały najbliższy rok. Na stole nie powinno także zabraknąć jednego dodatkowego nakrycia, dla zbłąkanego gościa bądź nieobecnej bliskiej osoby. Według tradycji do wigilijnego stołu zasiadają bowiem także dusze zmarłych przodków. Dziś jest to po prostu znak pamięci o tych, którzy nie mogą z nami świętować. Po wspólnej kolacji cała rodzina śpiewa kolędy bądź wysłuchuje kolędników chodzących od domu do domu. Ten obyczaj już zamiera, ale dawniej przed drzwiami mogliśmy ujrzeć dzieci w strojach bociana (symbol nowego życia i nadchodzącego roku), kozła (symbol płodności) i niedźwiedzia (symbol sił przyrody). Kolędnikom należało wręczyć jakieś podarunki, aby ich obłaskawić i zapewnić sobie szczęście. Także domownicy wręczają sobie wzajemnie upominki. Zwyczaj ten, podobnie jak choinka ze swoimi ozdobami, wywodzi się jeszcze z tradycji pogańskich. Dekorowanie drzewka miało obłaskawić leśne bóstwa, zaś prezenty wręczano sobie np. podczas rzymskich saturnaliów, czyli święta Saturna, przypadającego na okres przesilenia zimowego (24 XII). Chrześcijaństwo przejęło zatem te zwyczaje. Wigilię zakończyć powinna wspólna obecność na Pasterce. Msza święta odprawiana jest około północy i ma wspaniałą oprawę liturgiczną, stanowiącą pamiątkę oczekiwania i modlitw pasterzy przybywających do Betlejem by powitać Pana Jezusa.

Coraz częściej zapominamy o tradycjach, jakie wiążą się z tą jedną wyjątkową nocą w roku. Nawet jeżeli kultywujemy jej obrzędy, to czynimy to z obowiązku bądź przyzwyczajenia – bez głębszego zastanowienia się nad ich właściwym znaczeniem. Wszystkim czytelnikom już dziś życzę spokojnych, rodzinnych świąt, pełnych refleksji i zadumy. Niech to będzie czas, w którym zatrzymamy się na chwilę, by móc naprawdę przeżywać piękno Wigilijnego wieczoru.

Autor: Paulina Frączek

Inne teksty naszej stażystki:

Listy do M. po premierze

Baby są jakieś inne

Hope Edelman Córki które zostały bez matki
 
Styl w XXI wieku

Nowe objawienie Stephena Kinga, czyli Dallas 63

Relacje damsko - męskie pod lupą Krystyny Kofty

Elektryczna przyszłość dzisiaj

Andrzejki dawne i współczesne

Brytyjski wywiad w nowej odsłonie

W oczekiwaniu na Różę Wojtka Smarzowskiego
 

Komentarze (2)

sylvana (2011-12-05 11:58:39)
cudowny artykuł,magiczny i nastrojowy,poproszę o jeszcze...
 
pscolka (2011-12-04 21:31:52)
Ja najbardziej uwielbiam barszcz czerwony z uszkami mmmm:D już się nie mogę doczekać, kiedy będę lepić uszka:D
Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar