Konkursy/

2011-11-13

ROZRYWKA

Listy do M. po premierze

Na ekrany polskich kin weszła właśnie najnowsza produkcja TVN, reklamowana jako  „komedia bardzo romantyczna” pt. Listy do M. Reżyserem jest pochodzący ze Słowenii Mitja Okorn, scenariusz zaś napisali Karolina Szablewska i Marcin Baczyński. Obsada pierwszoplanowa jest niezwykle liczna. W rolach głównych wystąpili Leonard Pietraszak, Beata Tyszkiewicz, Wojciech Malajkat, Agnieszka Wagner, Piotr Adamczyk, Tomasz Karolak, Paweł Małaszyński, Maciej Stuhr, Agnieszka Dygant, Roma Gąsiorowska, Kasia Zielińska, Kasia Bujakiewicz oraz Julia Wróblewska.
 



Fabuła nie jest szczególnie oryginalna. Całość tworzy pięć osobnych historii miłosnych. Ich spoiwem jest czas, w którym wszystkie się rozgrywają, czyli Wigilia Świąt Bożego Narodzenia. Losy pięciu mężczyzn: Mikołaja, Wladiego, Mela Gibsona, Szczepana i Wojciecha, oraz pięciu kobiet: Doris, Kariny, Małgorzaty, Betty i Larwy, łączą się właśnie w ten jeden, szczególny, magiczny dzień. Realizatorom produkcji zależało, aby pokazać zwykłych ludzi z ich prawdziwymi emocjami, które rodzą się wskutek nietypowych wydarzeń. Celem nie było stworzenie żadnego nowatorskiego obrazu, ale ciepłe, romantyczne i okraszone dobrym humorem kino. Efekt projektu każdy widz musi ocenić sam.

Brak innowacji w zakresie fabuły komedii romantycznej nie tłumaczy jednak plagiatu. Nie trzeba bowiem nawet oglądać filmu Listy do M., aby skojarzyć go z angielską produkcją Love Actually (polska wersja tytułu: To właśnie miłość) wyreżyserowaną przez Richarda Curtisa. Baza opowieści jest wyjątkowo podobna, by nie rzec identyczna. Nawet afisze reklamujące obie ekranizacje są niemal takie same. Pozostaje pytanie, czy jest to zabieg zmierzony, czy też zwykła kradzież pomysłu? W dotychczasowych wypowiedziach ekipy i aktorów, zamieszczonych w sieci na temat filmu, nie pojawiają się żadne wzmianki tłumaczące te zbieżności. Z drugiej strony jakie ma to znaczenie dla przeciętnego widza? Żadne. Jeżeli film potrafi nas rozweselić i sprawiać, że choć na chwilę zapomnimy o szarej rzeczywistości, to znaczy, że warto go obejrzeć. Tym bardziej, że w ostatnich latach niewiele jest naprawdę dobrych polskich komedii.

Paulina Frączek
 

Komentarze (7)

Ag (2011-12-03 14:05:29)
za wcześnie
piękny film ale za wcześnie w kinach. przydałoby się puścić go w mikołajki, bliżej świąt, większa radocha dla ciała i ducha :)
Aguś (2011-11-27 19:05:30)
Bomba!!!
Pozytywnie zaskoczona jestem, myślałam że będzie szmira, a był super film ;-) tylko... gdzie ta zima??? ;-)
alka (2011-11-26 21:02:59)
super
 Byłam i dla mnie rewelka , muzyka , wielowątkowość i gra aktorów a zwłaszcza Stuhra ;) Pewnie jeszcze w okresie światecznym sie przejde ;)
rendus (2011-11-21 23:22:30)
List do M
Nie ogladałam ale zamierzam i to jak najszybciej!
sylvana (2011-11-15 20:06:11)
umrę jak nie obejrzę ;))
witam serdecznie i pozdrawiam pięknie -zachęcona do obejrzenia :) :) :)
Sakama (2011-11-15 14:05:19)
Byłam...
Ja postanowiłam nie czekać i już byłam, teraz żałuję strasznie, bo można było go sobie zostawić na grudzień. Świetnie wprowadza w atmosferę świąteczną i patrząc na zdjęcia Warszawy zimą to zachciało mi się zimy!!! Taki magiczny, mnie urzekł... polecam.
sylvana (2011-11-14 09:03:11)
coś dla mnie,idę w andrzejki ; )
 
Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar