Diky

2010-12-29

SPORT

Aby noworoczne postanowienia nie poszły na marne

"Nie będę obgadywać koleżanek”, „będę miła dla sąsiadki”, „zrzucę pięć kilogramów i wyjdę za mąż”"– chyba nie ma osoby, która choć raz w życiu w sylwestrową noc nie robiłaby tego typu postanowień. Tymczasem, zazwyczaj już na drugi dzień, jak gdyby nigdy nic obgadujemy nadal, bluzgamy na sąsiadkę, a waga jak stała, tak stoi. Co zrobić, żeby noworoczne postanowienia chociaż raz nie pozostały wyłącznie w sferze marzeń, podyktowanych bąbelkami buzującymi w głowie?

Do najczęstszych postanowień, zwłaszcza w przypadku kobiet, należy oczywiście zrzucanie kilogramów. Przyrzekamy sobie, że już od najbliższego tygodnia zaczniemy chodzić na basen, na siłownię czy na fitness. Niestety, z reguły na przyrzeczeniach się kończy. Istnieje jednak kilka sposobów na to, żeby wprowadzić swoje postanowienia w życie, zadbać o formę i w końcu zrzucić znienawidzone, zbędne kilogramy.

Zmuś się
Może nie zabrzmi to zbyt odkrywczo, ale do skutecznej walki o dobrą formę, sylwetkę, a co za tym idzie – o nasze ogólne dobre samopoczucie, trzeba się po prostu zmusić. Same chęci nie wystarczą, gdyż z reguły kończą się na niczym, ewentualnie na frustracji, że znowu nam się nie udało. W takim razie jak się zmusić? Po prostu – zawczasu inwestując: w sprzęt, strój czy cokolwiek innego, co będzie nam niezbędne podczas planowanej walki o dobrą formę. Jeśli pod wpływem szczytnych postanowień kupimy przykładowo miesięczny karnet na siłownię czy fitness, stawiamy się tak jakby przed faktem dokonanym. W sytuacji bez odwrotu, w tym wypadku jednak jak najbardziej pożądanej. „Skoro wydałam na ten karnet część swoich ciężko zarobionych pieniędzy, to teraz już po prostu muszę z niego korzystać” – taki przymus wewnętrzny będzie bez wątpienia skuteczną zachętą. Jako system motywacyjny najlepiej zadziała tu opcja z karnetem 3 lub 6-miesięcznym. Tak wydane pieniądze nie mogą przecież pozostać niewykorzystane.

Pomyśl już wcześniej
Innym, skutecznym sposobem, z pewnością będzie także myślenie nieco bardziej perspektywiczne, niż tylko to, że „już jutro kupię sobie karnet na siłownię”. Chodzi o to, żeby na fali noworocznego entuzjazmu pomyśleć nie tylko o najbliższej przyszłości, ale także o tym, co będziemy robić dla swojego ciała za jakiś czas, przykładowo wiosną czy latem. Co więcej, warto pójść nawet o krok dalej i już dziś kupić sobie buty do biegania, rakietę do tenisa, a może nawet nowy rower? Tak na wszelki wypadek, gdyby miało się jednak okazać, że z czasem nasz entuzjazm gdzieś się ulotnił. Monika Zduńczyk z Giant Polska radzi, żeby zawsze myśleć o takich rzeczach odpowiednio wcześnie: „Szkoda tracić czas na rozmyślania i poszukiwania, dajmy na to, nowego roweru w momencie, kiedy na dworze jest już piękna pogoda, a termometr wskazuje przyjemne dwadzieścia-kilka stopni. Tym bardziej, że ciepłe wiosenne dni z reguły przychodzą nagle i zupełnie niespodziewanie. W sytuacji, kiedy kupimy rower jeszcze wtedy, gdy za oknem śnieg, będziemy już na taką sytuację przygotowani. Poza tym, taki zakup to także doskonała mobilizacja. Kiedy nasz nowy rower będzie już na nas czekał w garażu, tym bardziej nie będziemy mogli doczekać się nadejścia wiosny, a wraz z nią momentu, w którym wreszcie będziemy mogli sobie pojeździć. No i oczywiście spalać kolejne kalorie.”

Jak widać, twarde postanowienia to jeszcze nie wszystko. Każdy z nas ma ich mnóstwo, zwłaszcza w nowy rok, który najbardziej sprzyja takim pozytywnym nastrojom. Cała sztuka w tym, żeby dobre chęci umiejętnie przekuć w czyn. Tylko w ten sposób zapewnimy sobie dobrą formę i poczucie, że kolejny rok nie poszedł na marne.


 

Komentarze (1)

Cyclechic (2011-01-31 09:44:07)
Cyclechic
A ja jeszcze dodam, że bardzo mi sie podoba idea Cycle chic :) Sama też tak jeżdże.. mam rower damkę z koszykiem, do tego można sie nieźle odstawić. Dziewczyny na rowerach przykuwają uwagę facetów... nie wiem, ale moze przez to są bardziej atrakcyjne?? Co sądzicie?
Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar