2007-06-05

PLOTKI

SZTYWNIAKI

Już daj spokój...
Oglądając ten program w towarzystwie dostałam naganę, że nie mówiłam o nikim innym, ale tylko o Krzysztofie Ibiszu. Zostałam nawet posądzona, że się w nim zakochałam...taaa, jasne... Dlaczego wciąż o nim mówiłam? Kasia Cichopek... fakt jest taki, iż nie posiada ona jeszcze tak ogromnej wprawy, nie ma jeszcze takiego obeznania etradowego, co inni wyjadacze w telewizji, ale na nią to i miło popatrzeć, bo na twarzy zawsze jaśnieje uśmiech, a garderobę również ma zawsze niczego sobie. Nie mogę zaprzeczyć, że jest sztuczna i jeszcze sztywna, ale wiem, że nauczy się naturalności, która pewnie przychodzi z czasem i obyciem. Natomiast Pan Ibisz... no jego nic nie mogło przebić w tym programie. Pewne jest jedno, był widoczny i nie można nie było na niego nie zwrócić uwagi. Jego zachowanie, żart, a raczej jego brak, prostackie teksty, zero poczucia humoru, zero jakiegokolwiek wyczucia... tak bym go opisała w skrócie... A teraz w całości... A może dać już spokój? Nie... trzeba jeszcze coś dodać. Nie wiem dlaczego właśnie on został wybrany do prowadzenia tego programu. Może dlatego, że Ibisz ostatnio jest wszędzie, nawet w serialach, co było dla mnie kolejnym szokiem, bo kilka linijek tekstu w jego wykonaniu to po prostu koszmar. Nie wiem dlaczego niektórzy nie rozumieją jednej prostej zasady w życiu, nie nadajesz się do czegoś, to daj sobie z tym spokój, a może jemu nikt tego nie powiedział? Podczas programu "Jak oni śpiewają" Ibisz nie wykazał się dosłownie niczym. Kasia Cichopek chociaż potrafiła podłapać jakieś żarty, a on po prostu nic. Starał się być zabawny, ale po prostu nie wychodziło mu to w ogóle. Jako para prowadzących nie potrafili się zgrać. On sobie, ona sobie... Starali się jakoś współpracować ze sobą, ale skutki tego były na prawdę opłakane, a teksty Ibisza dotyczące wyglądu, czy urody finalistek, były wprost żałosne... Ale dość już o nim...

Finalistki...
Jak już pewnie cała Polska wie, w finale wzięły udział dwie niezwykle zdolne kobiety: Agnieszka Włodarczyk, która pokazała się z zupełnie innej strony, oraz Natasza Urbańska, której talentu, chyba nikt nie może i nawet nie powinien kwestionować. Obie finalistki były dobre, choć Agnieszkę zjadły nerwy. Edyta Górniak pewnie nazwałaby to brakiem profesjonalizmu, i na pewno coś w tym jest. Natasza ogromnie chciała wygrać, było to widać jak bardzo zależało jej na zwycięstwie, ale ani razu nie zadrżał jej głos, nawet po ogromnym wysiłku tanecznym. Agnieszka Włodarczyk natomiast, nie ma jeszcze takiej wprawy na scenie, gdyż sama przyznała, że ruch i tańce, wybijały ją z rytmu i gubiła się w śpiewaniu. Mimo to, wygrała...

Która była lepsza...?
Opinie były podzielone. Niektórzy murem stali za Nataszą i nie ma się co dziwić, ja od początku wiedziałam, że wygra Włodarczyk, gdyż niezaprzecalnym faktem jest to, iż to właśnie ona miała większą publikę, jest po prostu bardziej popularna. Agnieszka podobała mi się. Nie wszystkie piosenki zaśpiewała dobrze, co zauważyli jurorzy, ale jest niezwykle dobra w śpiewnaiu ballad, myślę, że chociażby za to należała jej się wygrana. Natasza...Nataszy nie jest mi szkoda, choć po wykonaniu piosenki Merylin Monroe "Diamends are girls` best friends" wiedziałam, że to do niej powinna należeć wygrana, że to ona błyszczy na scenie, to ona jest gwiazdą. Czemu nie jest mi żal? Natasza ma tak ogromny talent, że sama się wybroni. Nie potrzebuje wygranej, ona już zapewne została zauważona i nie odejdzie w cień, a jak pojawi się jej płyta, to na pewno sobie ją zakupię, bo to co zaprezentoała Natasza musi zostać przeniesione na płytę, musi dotrzeć do ludzi, bo to dziewczyna ogień z ogromnym talentem wokalnym i scenicznym... Gratulujemy Januszowi Józefowiczowi odkrycia i oszlifowania tak cennego diamentu.

A według was kto był lepszy? I co sądzicie o moim "ulubionym" prowadzącym?

Komentarze (1)

Gośka (2007-06-05 10:42:01)
Zgadzam się
zgadza się zupełnie z twoim zdaniem
Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar