Konkursy/

2006-11-26

CIEKAWOSTKI

MALI ARTYŚCI Z DALEKA

Malują smukłe twarze, ręce, nogi. Potem plecy i pośladki i już za chwile całe ciało zostaje pokryte tym wyjątkowym dziełem sztuki.


Zabawa zaczyna się od wyszukiwania kamieni wulkanicznych, gdyż po ich starciu i wymieszaniu z utartymi na miazgę roślinami, uzyskują farbę o naturalnych kolorach. Gdzie szukają inspiracji? Wśród natury: roślin, zwierząt, naturlanych zjawisk. Zainspirować mogą ich nawet krople wody. Wzory są bardzo różne, czasami kokieteryjne, a czasami nawet agresywne. Największą trudnością w tej sztuce jest to, że farba bardzo szybko zasycha, więc nie ma chwili czasu na zastanawianie się jakim obrazem teraz pokryję swoje ciało. Aby całość robiła jeszcze większe wrażenie na głowie tworzą różnorakie, bardzo wymyślne kapelusze tworzone z roślin, skór zwierząt, skalpów gazeli, liści, trawy. Sylwetki dzieci zaskakują również smukłością. W oczy od razu rzucają się smukłe i długie nogi, ale nie ma się co dziwić, gdyż ich rodzice należą do najwyższych ludzi na świecie – wzrost mężczyzn z plemienia Surmi przekracza zazwyczaj dwa metry, kobiety niewiele im ustępują. Rytuał dzieci mogą powtarzać wiele razy w ciągu dnia.

Gdzie mają miejsce takie metamorfozy? Dzieje się to w najbardziej nieznanej części Afryki, w dorzeczu Omo, którego powierzchnia jest pięć razy mniejsza od Polski. Tu na styku Etiopii, Kenii i Somalii żyją dziesiątki plemion. Surmi to jedno z nich. Ludzie w tego plemienia nie wiedzą nic o otaczającym ich świecie. Nikt z zewnętrznego świata tam nie dociera, gdyż miejsce to nie może zaoferować żadnych bogactw naturalnych. Lecz jedno bardzo niepokojące zjawisko dotarło nawet tutaj. W dłoniach ludzi nie mających pojęcia o zewnętrznym świecie zaczęły się pojawiać kałasznikowy kupowane w cenie nowej żony, czyli za kilkadziesiąt sztuk bydła. Broń zawędrowała tu z pochłoniętego wojną domową Sudanu. Przez nią w konfliktach pomiędzy plemionami ginie o wiele więcej wojowników niż w czasach, kiedy jedyną bronią w ich rękach były łuki.


Ludzie z plemienia Surmi pozostają jednak wolni, niezależni żyjąc w zgodzie z otaczajcą ich naturą. Nie zaznają biedy mimo, iż ich życie nie należy do najłatwiejszych. Liczba krokodyli jest tam zbliżona do liczby much tse-tse. Największą władzę nad nimi sprawują łagodne duchy przodków.


Zdjęcia: HANS SILVESTER/RAPHO/BE&W

Komentarze (0)

Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar