2020-01-02

ROZRYWKA

„Tajni i fajni” w kinach od 10 stycznia

„Tajni i fajni” to animowana komedia, której akcja toczy się w świecie międzynarodowych szpiegów najwyższej klasy. Superagent Lance Sterling i naukowiec Walter Beckett są niemal dokładnymi przeciwieństwami. Lance jest pewny siebie, elegancki i obyty. Walter natomiast nie jest zbyt kontaktowy, ale nadrabia to sprytem i inwencją, wynajdując niesamowite gadżety, które Lance wykorzystuje podczas swych niezwykłych misji. Wydarzenia przybierają nieoczekiwany obrót, gdy Walter i Lance odkrywają, że dziwnym zrządzeniem losu muszą polegać na sobie w całkiem nowy sposób. A jeśli ta niedobrana para nie sprawdzi się jako zgrany duet, cały świat znajdzie się w niebezpieczeństwie…

 


Twentieth Century Fox przedstawia produkcję Blue Sky Studios, „Tajni i fajni”, animowany przygodowy film szpiegowski, który toczy się w porywającym, wysokooktanowym, międzynarodowym szpiegowskim światku.  Reżyserami „Tajnych i fajnych” są Troy Quane i Nick Bruno na podstawie scenariusza Brada Copelanda i Lloyda Taylora oraz historii Cindy Davis. Inspiracją do filmu jest krótkometrażowy film animowany „Pigeon Impossible” Lucasa Martella. „Tajnych i fajnych” wyprodukowali Peter Chernin, Jenno Topping i Michael J. Travers, p.g.a. Producentami wykonawczymi są Chris Wedge i Kori Adelson.

Pewny siebie do granic zuchwałości Lance jest najwspanialszym szpiegiem na świecie – najlepszym z najlepszych w międzynarodowym środowisku agentów. Czego dowodem jest jego motto, „latam solo”. Lance to twardziel, wysoki, elegancki, cool. Wszyscy go znają, a fani często wiwatują na jego widok. Jest też przyzwyczajony, że ma do dyspozycji supergadżety agenta, oparte na najnowszych technologiach w tym supernowoczesny, dwuosobowy sportowy samochód Audi RSQ e-tron. Pod tym względem Lance i pozostali agenci polegają na technicznych geniuszach, działających za kulisami, którzy projektują te gadżety na potrzeby Agencji.

Jednym z tych speców jest ciamajdowaty, choć uroczy Walter Beckett. Walter to zupełne przeciwieństwo Lance’a: to sympatyczny typ kujona, niewysokiego, ubranego dla wygody i komfortu, a nie stylu – geniusz, nie sportowiec. Podczas gdy większość gadżetów, projektowanych w Agencji ma na celu niszczyć i zabijać, Walter, 15-letni absolwent MIT stosuje inne podejście i wymyśla gadżety niezwykle skuteczne, lecz nie robiące krzywdy.  
Na przykład, gdy ma za zadanie zaprojektować granat, wymyśla urządzenie, wybuchające brokatem, który układa się w obrazem słodkiego kociątka. Dlaczego? Walter wie, że widok kotka wywoła produkcję serotoniny i patrzący poczuje się szczęśliwy, mniej agresywny oraz straci czujność. To o wiele bezpieczniejsze niż tradycyjny, niszczący granat.

Lance jest zdania, że ogień należy zwalczać ogniem, natomiast Walter uważa, że przy takim podejściu wszyscy mają oparzenia. Gdyby mógł, Walter ocaliłby świat, przytulając go. 

Walter, który za jedynego przyjaciela ma wiernego, oswojonego gołębia Loveya, uważany jest w Agencji za dziwaka. Został jednak wychowany przez nieżyjącą już matkę-policjantkę, w przekonaniu, iż powinien wierzyć w siebie i swoje niekonwencjonalne pomysły. Walter i jego matka, z dumą nazywali siebie „Drużyną dziwaków”. 

Lance i Walter pracują w Agencji, prowadzonej przez Adę Jenkins, która Lance pieszczotliwie nazywa Ada Nierada. To twarda sztuka. Surowa i wymagająca, nie ma zbyt wielu słabości, lecz jedną z nich jest Lance. Jej oddanie zostanie poddane próbie, gdy agentka wydziału spraw wewnętrznych pokaże jej dowody, iż Lance ukradł śmiertelnie niebezpiecznego drona z tajnego laboratorium Agencji. W rzeczywistości broń o nazwie M-9 Assassin znajduje się w rękach super-złoczyńcy Kellera „Robohand” Killiana, przebranego za Lance’a. Ten przestępca, którego tożsamości nie odkryły żadne organy ścigania na świecie nie ma prawej ręki, którą zastąpił mechanicznym szponem i stąd jego przezwisko.

Ada nie chce uwierzyć, że Lance zdradził, lecz Marcy, wspierana przez agentkę Oczy, specjalistkę od inwigilacji i analizy materiału wideo oraz agenta Uszy, specjalistę od analizy audio, za wszelką cenę chce aresztować Lance’a.

Zdając sobie sprawę, że na wolności jest czarny charakter, Lance musi działać na własną rękę, żeby go powstrzymać. Ucieka przed oddziałem wewnętrznym i wymyka się z Agencji, przypomina sobie, że Walter mówił, iż potrafi sprawić, że ktoś zniknie. Lance udaje się do domu Waltera, żeby wykorzystać tę nową technologię. Walter pracuje nad wynalazkiem o nazwie bio-dynamiczna przykrywka. To eliksir, który zmienia każdego, kto go wypije w coś, co większość ludzi po prostu ignoruje – dzięki czemu, może ukrywać się na widoku. 

Kiedy Lance niechcący wypija eliksir, zmienia się w gołębia. Jak mówi Walter, „Gołębie są wszędzie i nikt nie zwraca na nie uwagi. To najbardziej doskonała postać, jaką może przybrać szpieg!”.  

Lance, który zawsze postrzegał gołębie jako „szczury ze skrzydłami”, jest przerażony i domaga się, żeby Walter natychmiast go „odptasił”. Niestety, Walter nie opracował jeszcze antidotum. Uwięziony w ciele gołębia nasz super stylowy agent z trudem uczy się posługiwać nowym ciałem. Co gorsza, choć zawsze latał solo, teraz nagle otoczyło go stadko, czyli trzy inne gołębie. 

Z kolei Walter, który niekoniecznie nadaje się do akcji, musi działać w terenie, rozpaczliwie próbując znaleźć antidotum na eliksir. Kiedy obaj uczą się współpracować, żeby powstrzymać Robohand od zagrożenia ludzkości bronią Assassin, Lance powoli zaczyna otwierać się na zupełnie nowe, „dziwne” podejście Waltera do ratowania świata. 



PRAWDZIWY FILM SZPIEGOWSKI – TYLE, ŻE ANIMOWANY


Reżyserów Troya Quane’a i Nicka Bruno cieszyła perspektywa zrealizowania filmu, który ich zdaniem mógł wprowadzać dzieciaki w świat filmów szpiegowskich. Dlatego zależało im, żeby „Tajni i fajni” miał wszystkie elementy, typowe dla tego gatunku: egzotyczne lokalizacje na całym świecie, olśniewającą stronę wizualną, pełne rozmachu sceny akcji, futurystyczne gadżety i doskonałą ścieżkę dźwiękową z chwytliwym motywem przewodnim. Powrócili więc do klasyków gatunku, żeby zanurzyć się w ich stylowej, cool atmosferze.

Potem wyobrazili sobie, jak by to wyglądało, gdyby zastąpili bohaterów tych filmów gołębiem i odkryli, że im mocniej osadzali się w realiach, tym zabawniejszy był gołąb w centrum wydarzeń.

Bruno mówi, „Nie chcieliśmy zrobić z tego parodii, lecz prawdziwy film szpiegowski, tyle że animowany”. Zaś Quane dodaje, „Obaj podchwyciliśmy szalony pomysł, w którym człowiek zmienia się w gołębia”.

Koncepcja scenariusza, a tym samym pomysł Waltera były genialne dlatego, że gołębie to w gruncie rzeczy niezwykłe stworzenia, a do tego idealna przykrywka! Bruno wyjaśnia, „Te ptaki są w każdym mieście świata. Nikt nie zwraca na nie uwagi. Nikt nawet nie zdaje sobie sprawy z ich obecności. Ukrywają się na widoku. Mają oczy po bokach głowy, więc ich pole widzenia obejmuje 360 stopni, co oznacza, że przez cały czas widzą twoją twarz i własny kuper. Nie podkradniesz się do nich znienacka”.

„Po prostu sobie odfruną”, podsumowuje Quane. „To jedne z najszybszych ptaków na świecie. A ponieważ są takie szybkie, widzą wszystko w większym przyspieszeniu niż my, więc rzeczywistość wygląda w ich oczach jak w zwolnionym tempie. Od początku nazywaliśmy to Gołębi Bullet Time. Gołębie widzą też w ultrafiolecie, dostrzegają wiązki promieni niewidoczne dla ludzkiego oka”. 

Quane kontynuuje, „Z pozoru brzmi to jak żart, ale w istocie jest to idealne przebranie dla agenta. Nikt nie zdaje sobie sprawy z twojej obecności. Masz naturalne super-gadżety. To genialne rozwiązanie, zresztą jak wszystkie inne wynalazki Waltera”.

Na przykład, Walter opracował urządzenie do osobistej ochrony, „nadmuchiwany uścisk”. Każdy, kto je trzyma zostaje otoczony miękką poduchą, która go chroni przed zagrożeniami. Inny wynalazek to multi-pen. Wygląda jak zwykły wielokolorowy długopis, lecz w rzeczywistości można z niego wystrzelić serpentynę i związać złoczyńcę. Albo spryskać go serum o lekkiej nucie lawendy, które wyciągnie prawdę z najbardziej zatwardziałego typa. Można z niego nawet wystrzelić niegroźny dla życia impuls elektryczny, który pozbawi trafiony obiekt kontroli mięśniowej, redukując go do niegroźnej galaretki.


 

Komentarze (0)

Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar