Diky
Przed pójściem do kina, by zobaczyć "Świadka koronnego" nawet przez chwilę się nie zastanawiałam, czy warto... a może jednak trzeba było się zastanowić?

Stacja TVN zorganizowała niesamowitą kampanię reklamową filmu. Jest o nim głośno wszędzie, na każdym prawie programie w telewizji, o filmie słyszymy w radio, widzimy plakaty, billbordy, zapowiedzi, zwiastuny, co chwilę w telewizji są pokazywane wywiady z poszczególnymi aktorami, z reżyserem, twórcami filmu... Teraz na własnej skórze przekonałam się, co znaczy potęga reklamy i siła kampanii reklamowej.

Czy warto?
Pierwsze pytanie jakie zadajemy komuś, kto już dany film widział, brzmi: Czy warto na to pójść do kina? Czy to dobre kino? Pytanie jest na prawdę trudne, gdyż po całej kampanii reklamowej, człowiek spodziewa się na prawdę wiele, a okazuje się, że z kina wychodzi z dużym niedosytem. Ale moja odpowiedź na pytanie czy warto, brzmi: warto, bo to dobre kino, mimo faktu, iż telewizja tvn rozbudziła bardzo nasze apetyty, zapowiadając hit kinowy tego sezonu, a nie dokońca się to sprawdziło.

Powody, dla których warto... - obsada...
Film Świadek koronny" posiada niezwykle mocną obsadę. Występują tam na prawdę wielkie gwiazdy polskiego kina: Paweł Małaszyński - Marcin Kruk, Robert Więckiewicz - Jan Blachowski - "Blacha" , Artur Żmijewski - Paweł Sikora, Urszula Grabowska - Iwona, Małgorzata Foremniak - Mira Blachowska , Andrzej Grabowski - Jarosław Kowalik "Kowal", Szymon Bobrowski - Waldemar Różycki "Skalpel" . Jest to film, w którym widzimy Pawła Małaszyńskiego w swojej pierwszej "wielkiej" roli na dużym ekranie. Może jego błędem było zaczynać karierę od wystąpienia w takim serialu jak "Magda M.", gdyż 3/4 publiczności kobiecej właśnie z tym filmem go kojarzy. Osobiście mnie to nie preszkadzało, jednak szczerze przyznam, choć słowa te zbytnio nie chcą mi przejść przez gardło, gdyż na prawdę uważam tego aktora za przyszłość kina polskiego, uważam, że Paweł Małaszyński nie miał możliwości pokazania swojego talentu w tym filmie. Wiem, jak gra w znanym w całej Polsce serialu "Oficerowie" i jego kreacja filmowa bohatera Granta jest niesamowita i wyjątkowo rzeczywista. W "Świadku koronny" historia Marcina granego przez Pawła Małaszyńskiego, miała odgrywać główny wątek filmu, jednak znalazła się całkowicie w cieniu historii "Blachy" i samej postaci "Blachy". Małaszyński owszem gra niesamowicie twarzą, wyrazem twarzy, oczami i oczywiście wygląda bardzo pozytywnie na dużym erkanie, jednak w tym filmie to za mało. Został całkowicie zdominowany przez Roberta Więckiewicza - Jana Blachowskiego - "Blachę" i to właśnie ta postać zasługuje na uznanie. Do Więckiewicza przekonałam się filmem "Vinci", tutaj tylko udowodnił wielki talent i kunszt, którym zdecydowanie się wykazał. Jest to postać tak wyrazista w tym filmie, że wychodząc z kina pamięta się tylko i wyłącznie historię "Blachy", a przecież to dziennikarz przeżył większą tragedię. Postać "Blachy" jest bardzo realna, z niezwykle ciekawym poczuciem humoru, który rozbawiał całą salę kinową, wyraz twarzy "Blachy", cała jego postać... po prostu wielkie brawa!!! Recenzja filmu "Świadek koronny" powinna się ograniczać do postaci "Blachy" i jego historii. Jeżeli chodzi o Małgorzatę Foremniak, która obecnie robi dość zawrotną karierę, jej postaci w tym filmie było mało, choć w tych momentach, w których się pojawiała, wypadała bardzo dobrze. W filmie rzeczywiście wyglądała jak kobieta mafii, a nie jak bezbarwna Zosia z serialu "Na dobre i na złe". Urszula Grabowska grająca Iwonę wyglądała na ekranie kinowym bardzo ładnie, jej rólka była bardzo niewielka, choć zamysłem chyba było, iż będzie odgrywała ważną rolę w wątku filmu. Cóż ja takiego wrażenia nie odniosłam. Miała swoją rolę, ale w pamięć mi nie zapadła. Artur Żmijewski - tak, to też wybitny talent polskiego kina. Pojawił się na chwilę, ale został bardziej zapamiętany niż część głównych bohaterów. Dwie dość wyraziste postacie w filmie to "Mnich" i "Skalpel", na te dwie postacie również warto zwrócić uwagę, ale myślami nadal jestem przy postaci "Blachy", bo to jest to, co się w tym filmie zapamiętuje.

Niedosyt...Czego zabrakło...? Przede wszystkim większej roli dla Małaszyńskiego. Dkaczego nikt nie zostawił mu pola do popisania się talentem? Tyle słyszymy o potędze miłości w tym filmie, która ratuje życie dwóch mężczyzn. Tak, miłość, jest obecna, i zmienia ona losy dwóch bohaterów, jednak gdzieś niknie, nie jest wyrazista, dobrze zagrana. Zabrakło mi jeszcze jednej rzeczy. Jest to film o mafii... jednak zabrakło mi tej mafii... gdyby pokazano troszkę więcej światka mafijnego, na pewno film miałby jeszcze większą oglądalność, a opinia wśród publiczności męskiej byłaby lepsza.

Ogólna ocena...
Film warty obejrzenia, chociażby ze względu na porównanie tego, co mówi nam reklama, z tym, co jest na ekranie, ale przede wszystkim warto ten film obejrzeć, by zobaczyć jak można wyśmienicie zagrać postać, postać "Blachy". Gratulujemy Robertowi Więckiewiczowi!!!


Agnieszka Frankiewicz

Komentarze (0)

Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar