Konkursy/
Trudno mi to wyjaśnić i samej zrozumieć, dlaczego Polacy tworzą smutne, przygnębiające filmy. Szłam na film o przyjaźni, a zobaczyłam tylko polskie standardy. Jakie? Spłycone dialogi, z duża ilością przekleństw, nie wiem czy to moda czy zmiany językowe, ale mam wrażenie, że w polskich filmach nie może już tego zabraknąć. Po takich aktorkach jak Kawka czy Brodzik nieco więcej się spodziewałam, ale może taki był zamysł reżysera? Fabuła filmu w ogóle mnie nie wciągnęła. Mimo, iż o przyjaźni mogłabym mówić godzinami, tutaj jednak jest ona przedstawiona w dziwnym świetle. Niestety nie zachwycił mnie ten film.

Do kina ludzie chodzą po to by chociaż na czas trwania filmu znaleźć się w innym świecie, pewnie lepszym, zapomnieć o troskach, a jak już one są to patrzeć jak mimo przeciwności losu ludzie się wspierają, pomagają sobie. Wszystko jednak w imię dobra, tutaj w tym filmie mi tego zabrakło, chciała by przyjaciółka nie umierała, starała się załatwić dla niej lekarstwo i to się bardzo chwali, ale nie było jej gdy samotnie przechodziła męki w bólu, nie było jej gdy ta druga potrzebowała tylko uścisku dłoni w chwilach najgorszych…tego wymaga przyjaźń, by wsparcie było także na tej ostatniej już drodze. Często o tym zapominamy, a nie ma nic lepszego jak obecność drugiego człowieka – przyjaciela, nie tylko w dobrych momentach, ale szczególnie w tych najdroższych.

Pozostaje mi czekać na następne polskie filmy, z nadzieją, że coś w końcu mnie zachwyci i będę mogła z czystym sercem polecić komuś film do obejrzenia na dużym ekranie.

Tekst: Ewa Kuzera

Komentarze (0)

Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar