2012-02-22

DZIECIAK

Jak nie popsuć dzieciństwa?

Tagi: dzieci
Śniadanie, obiad, leżakowanie. Trochę gier i zabaw, raz w tygodniu rytmika lub zajęcia plastyczne. Tak jeszcze kilkanaście lat temu wyglądał dzień przeciętnego przedszkolaka. Jednak dziś coraz większym zainteresowaniem cieszą się możliwości związane z rozwojem intelektualnym dzieci. W związku z tym przed edukacją stoją nowe wyzwania. Jak im sprostać, aby współczesny program był dla maluchów interesujący i innowacyjny, a nie przeładowany i męczący?






Prawie każdego roku w placówkach edukacyjnych zmieniają się programy nauczania, które zarówno wśród nauczycieli, jak i rodziców wywołują wiele dyskusji. Modyfikacji ulegają bowiem nie tylko treści, ale też cele kształcenia oraz metody pracy z dziećmi. Nauczyciele wprowadzają do planów zajęć również swoje autorskie projekty oraz dodatkowe lekcje. Niestety często w natłoku zajęć, gąszczu zmian, przepisów i innowacyjnych pomysłów, dorośli zapominają o tym, co najważniejsze – o potrzebach dziecka. 

Czym skorupka za młodu nasiąknie…
Coraz więcej pedagogów zdaje sobie sprawę z tego, że podstawowe, odtwórcze zajęcia nie rozwijają inwencji twórczej dziecka, a wręcz ją ograniczają.  W pierwszych latach życia nie wystarcza już wyposażyć malucha w podstawowy zasób słów i wiedzy z różnych dziedzin, czy zachęcać do zapamiętywania reguł i teoretycznych twierdzeń.  – Na współczesnej edukacji spoczywa dziś obowiązek podejmowania wciąż nowych przedsięwzięć i wyzwań. Co ważne, powinny one sprostać nie tylko aktualnym społecznym oczekiwaniom, ale i zainteresowaniom dziecka – mówi dr Justyna Leszka, Dziekan Wyższej Szkoły Edukacji Integracyjnej i Interkulturowej w Poznaniu, organizator marcowej konferencji "Jak nie zepsuć dzieciństwa? Czyli innowacje w pedagogice przedszkolnej". Sprostać temu może z pewnością wprowadzenie niekonwencjonalnych form i metod pracy dostosowanych indywidualnie do potrzeb konkretnej grupy czy dziecka. – Jednocześnie jednak w natłoku planowania, ustalania i oceniania postępów nie możemy zapomnieć o tym, aby zezwolić dzieciom także na pewną swobodę działania, dokonywanie wyborów i popełnianie błędów. Bowiem dopiero wtedy otwierają one swój umysł, uruchamiają nieznane nam, dorosłym, pokłady wyobraźni – mówi dr Justyna Leszka z poznańskiej WSEIiI.  Równowaga między zaplanowanym działaniem a dawaniem dziecku możliwości wypoczynku i zabawy to klucz do sukcesu. – Wielu pedagogów ma obecnie innowacyjne podejście do nauki, jednak stoi przed nimi wiele wyzwań. Od takich podstawowych, jak różny poziom rozwoju i zaangażowania dziecka, po czysto formalne, urzędowe bariery i nieustannie zmieniające się przepisy. Dlatego zdecydowaliśmy się zorganizować tę konferencję. Jest ona odpowiedzią na zapotrzebowanie środowiska związanego z edukacja przedszkolną – wyjaśnia dr Justyna Leszka.

Nauka z pluszakami
Rodzice mimo coraz bardziej urozmaiconego planu ćwiczeń w przedszkolu, często decydują  się też zapisać dzieci na dodatkowe, popołudniowe zajęcia. Jest to oczywiście chęć poszerzania horyzontów malucha, rozwijania jego talentów i umiejętności. Jednak należy pamiętać, żeby nie popadać w skrajności. Wielu rodziców zapomina bowiem, że kilkulatki uczą się bawiąc. Kilka godzin spędzonych wśród rówieśników z pluszakami, klockami, samochodami czy lalkami to dla nich doskonała lekcja życia. Niestety często zabawa schodzi na drugi plan, a rodzice wypełnieją pociechom popołudnia dodatkowymi zajęciami, które często zamiast przyjemnością stają się  przykrym obowiązkiem. – Oczywiście, że niezbędne stało się systematyczne uzupełnianie wiedzy dzieci i ich umiejętności pod kątem stale zmieniających się potrzeb. Jednak takie dodatkowe, nadprogramowe lekcje nie mogą zbytnio obciążać dziecka. Powinny być indywidualnie dobrane do jego potrzeb i bardzo dobrze przemyślane – mówi dr Justyna Leszka, Dziekan Wyższej Szkoły Edukacji Integracyjnej i Interkulturowej w Poznaniu, organizator marcowej konferencji "Jak nie zepsuć dzieciństwa? Czyli innowacje w pedagogice przedszkolnej". – Dlatego podczas naszej konferencji nie skupiamy się tylko na pedagogach, ale również przygotowaliśmy spotkania dla rodziców, podczas których mogą dowiedzieć się, co zrobić aby odpowiednio wyedukować dziecko, a jednocześnie nie zniechęcić go do rozwijania swojej pasji i podejmowania dodatkowych wyzwań – dodaje.

Nowoczesne wychowanie dziecka – to termin, który w ostatnich latach mocno zyskał na popularności. Niestety jeszcze niewielu pedagogów i rodziców tak naprawdę wie, co on oznacza. Dlatego, aby innowacyjne rozwiązania przyczyniły się do sukcesów obecnych kilkulatków, najpierw to my - dorośli musimy się jeszcze dużo nauczyć i świeżym okiem spojrzeć na edukację najmłodszych.

Komentarze (4)

pupik (2012-02-23 10:15:38)
Co za dużo, to...
Mam nadzieję, że nie będę takim szalonym rodzicem, tzn. szalonym będę na bank, ale nie takim, który gna dzieciaka na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe. Niech sobie Francik sam wybiera, co Go kręci
sylvana (2012-02-23 09:59:51)
Zgadzam się,
z Wami Ekspertami,pozdrawiam radośnie  
pscolka (2012-02-22 21:49:43)
.
Święta racja!
wodniczka (2012-02-22 19:03:00)
:)
To cała prawda, dbając o zainteresowania dziecka przyczyniamy się do jego rozwoju intelektualnego oraz radości z zabaw które uczą.
Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar