Wcielone źródło zła

11 stycznia 2012 23:25
Najnowszy film Lynne Ramsay pt. „Musimy porozmawiać o Kevinie” będziemy mogli obejrzeć na polskich srebrnych ekranach już w najbliższy piątek (13 stycznia). Trzeba się jednak przygotować na przejmujące i wyraziste kino.

Film „Musimy porozmawiać o Kevinie” (org. „We need to talk about Kevin”) to ekranizacja książki Lionela Shrivera pod tym samym tytułem, którą wydano 4 lata temu. Scenariusz nie odbiega zbytnio od treści swojego pierwowzoru. Książka napisana została jednak w specyficznej formie listów głównej bohaterki skierowanych do swojego męża. Kobieta próbuje w nich poukładać wszystkie zdarzenia, które ją spotkały oraz wytłumaczyć się z podjętych decyzji i sposobów zachowania. Wyznania te stanowią próbę uporania się z własnym życiem, które od pewnego momentu nieodwracalnie zmieniło swój kierunek.

Eva Khatchadourian jest kobietą sukcesu, prowadzącą poukładany tryb życia. Spełniała się zarówno w życiu zawodowym, kierując swoim wydawnictwem oraz prywatnym, budując trwałe i bliskie relacje ze swoim mężem. Przełomem, który na zawsze miał zachwiać jej bezpiecznym i harmonijnym światem były narodziny syna, tytułowego Kevina. Nagle okazuje się, że Eva nie potrafi spełnić się w roli matki. Od samego początku czuje do dziecka niechęć, co uniemożliwia wytworzenie się między nimi prawdziwej emocjonalnej więzi. Przepaść pogłębia się z każdym rokiem, aż w końcu dochodzi do tragedii. Kilkunastoletni Kevin popełnia niewyobrażalną zbrodnię – z zimną krwią morduje jedenaście osób, w tym dziewięcioro szkolnych kolegów. Eva uważa, że jest odpowiedzialna za czyn syna. Czy jednak jest tak na pewno? Kevin od chwili narodzin był dla swej matki prawdziwym utrapieniem. Zmieniał się jednak, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy w pobliżu znajdował się ojciec, Franklin, otaczający pierworodnego szczególną troską. Brak zrozumienia i wsparcia ze strony małżonka doprowadza do końca ich związku oraz do pogłębienia się załamania Evy. Tymczasem Kevin nadal prowadzi z matką wyrachowaną i demoniczną rozgrywkę. Widz do samego końca pozostaje z dylematem, kto tu jest rzeczywiście zły i dlaczego?

Film zyskał pozytywne recenzje. Główną zaletą jest świetnie dobrana obsada. Niezwykła Tilda Swinton i naprawdę psychodeliczny Ezra Miller doskonale zaprezentowali na ekranie wyjątkowo trudną, wręcz dramatyczną relację matka – syn. Dodatkowym atutem obrazu jest świetna reżyseria angielki Lynne Ramsay, która miała odwagę podjąć ten niełatwy temat oraz potrafiła umiejętnie przenieść go na taśmę filmową. Tych, którzy woleliby wyrobić sobie własne zdanie o tej niezwykłej historii, odsyłamy do książki. Czytelnicy będą mogli ją później porównać z wersją kinową.


Artykuł naszej stażystki: Pauliny Frączek

Inne artykuły naszej stażystki:

Listy do M. po premierze

Baby są jakieś inne

Hope Edelman Córki które zostały bez matki
 
Styl w XXI wieku

Nowe objawienie Stephena Kinga, czyli Dallas 63

Relacje damsko - męskie pod lupą Krystyny Kofty

Elektryczna przyszłość dzisiaj

Andrzejki dawne i współczesne

Brytyjski wywiad w nowej odsłonie

W oczekiwaniu na Różę Wojtka Smarzowskiego

Tradycje nocy wigilijnej

Ksiądz Adam Boniecki ocenzurowany

Smutne mikołajki

31 lat pamięci o Johnie Lennonie

Starsi Panowie na deskach Teatru Dramatycznego

Z łezką w oku, czyli 333 popkultowe rzeczy... PRL

Żegnamy Bosonogą Diwę

Coś powraca na ekrany kin

Rzeczywistość w słowie i obrazie


Muppety nadciągają


Share  
 

Komentarze

wodniczka (16 stycznia 2012 18:38)
Wcielone źródło zła
Recenzja filmu przyznam że mnie zitrygowała i będę film chciała zobaczyć. Ciekawe jak sama ocenię kto tu winien?
pscolka (14 stycznia 2012 20:25)
po tym opisie tak się skusiłam,
że też muszę obejrzeć ten film. Mam nadzieje, że jeszcze przez kilka dni będzie w kinach, bo jak na razie to chora jestem.
sylvana (12 stycznia 2012 09:34)
Porównam i ocenię,ale...
Wersja kinowa to ''obowiązek'' dla mnie 

Dodaj komentarz

Autor:
Tytuł:
Największa platforma konkursowa - codziennie świeże konkursy, otokonkursy.pl