
Jak to mawiają: żaden dobry uczynek nie pozostanie bezkarny. Zdroworozsądkowe wypowiedzi księdza Adama Bonieckiego rozpętały prawdziwą burzę wśród katolickich duchownych. Dźwignią sporu było uczestnictwo Nergala w jednym z programów publicznej telewizji oraz zawieszenie krzyża w sali sejmowej. Machina ruszyła, a jej trybiki zmiażdżyły gardło księdza Bonieckiego.
W listopadzie tego roku prowincjał Zgromadzenia Księży Marianów, ksiądz Paweł Naumowicz, nakazał księdzu Adamowi Bonickiemu ograniczenie publicznych wystąpień w mediach, co sprowadza się właściwie do ocenzurowania jego głosu. Powodem były niedawne wypowiedzi księdza dotyczące dwóch drażliwych tematów. Pierwszy dotyczył powieszenia krzyża w sali sejmowej w 1997 roku, które ksiądz określił „niefortunnym” posunięciem, w dodatku zrealizowanym ukradkiem. Taką opinię ksiądz Boniecki wyraził w wywiadzie z Piotrem Najsztubem przeprowadzonym dla czasopisma „Wprost”. Druga sprawa wiąże się z kolei z zatrudnieniem Adama „Nergala” Darskiego w programie „The Voice of Poland” emitowanym na antenie publicznej stacji telewizyjnej. I to ona właśnie przelała czarę cierpliwości polskich duchownych.
Pojawienie się lidera death metalowej grupy Behemoth w roli jurora w muzycznym programie TVP, zaowocowało wieloma głosami sprzeciwu. Środowiska katolickie oskarżyły Adama Darskiego, uznawanego powszechnie za satanistę, o świadome i umyślne ranienie ich uczuć religijnych. Członkowie tych grup poczuli się także urażeni jego obecnością na antenie publicznej telewizji, utrzymującej się przecież także z ich pieniędzy. Biskup wrocławski, Wiesław Mering, postanowił otwarcie przeciwstawić się poczynaniom dyrekcji TVP. W tym celu wystosował do wszystkich wiernych jawny apel o nie opłacanie abonamentu radiowo-telewizyjnego w ramach protestu. Doprowadziło to do powstania uchwały Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu potępiającej zarząd TVP za zatrudnienie Adama Darskiego. Działań biskupa i rządu nie poparł jednak ksiądz Boniecki. W programach „Kropka nad i” oraz „Fakty po Faktach” stacji TVN24 bronił Nergala przed stawianymi mu zarzutami oraz przedstawił teorie, mogącą wyjaśnić całe zaistniałe zamieszanie. Zdaniem księdza ostatnie zdarzenia są pewną formą przedwyborczej gry, mającą na celu podporządkowanie sobie telewizji oraz dokonanie zmian administracyjnych w jej obrębie. Dlatego właśnie, wg ks. Bonieckiego, niesłusznie obarczono Juliusza Brauna, prezesa TVP, całą odpowiedzialnością za pojawienie się Darskiego w stacji. Potwierdzeniem tej tezy może być właśnie absurdalna burza, która rozpętała się wokół osoby Nergala. Jego zachowaniu w programie nie można nic zarzucić. Ks. Boniecki uważa wręcz, że jest on wyjątkowo kulturalny i delikatny. „Jeżeli czymś zaszokował, to tym właśnie, że nie szokuje niczym” – jak stwierdził w rozmowie z Beatą Tadlą. Jego zdaniem wszystkie prowokacje Darskiego służą jedynie celom artystycznym. To, że wykorzystuje w nich różne symbole satanistyczne, jeszcze nie czyli z niego wyznawcy Diabła. Satanizm zakłada bowiem wiarę zarówno w Boga, jak i Szatana. Nergal ewidentnie się od tego odcina, wyraźnie przeciwstawiając się istnieniu jednego i drugiego. Jeżeli zatem miano by określić wyznanie Darskiego, to byłby to czysty ateizm. Dodatkowo, Nergal jest liderem zespołu Behemoth już od około 20 lat i jego wizerunek zawsze był ekstrawagancji, a zachowanie dość kontrowersyjne. Nikt się nim jednak jakoś nie przejmował do momentu, kiedy związał się z Dorotą Rabczewską. Dopiero wówczas stał się osobą rozpoznawalną, celebrytą. Podczas swoich zmagań z chorobą zyskał nawet wielu zwolenników. Jedynym nieprzyjemnym zdarzeniem w jego dorobku artystycznym było oskarżenie w 2007 roku o obrazę uczuć religijnych (Darski spalił egzemplarz Biblii podczas jednego ze swoich występów), wniesione do sądu przez ówczesnego posła na sejm, Ryszarda Nowaka. Sprawa ciągnęła się cztery lata, a Nergala w końcu uniewinniono, ponieważ nie pojawił się nikt, kto poparłby roszczenia Nowaka. Przez ten okres czasu lidera kilkakrotnie nagrodzono za jego pracę. Otrzymał m.in. Nagrodę Miasta Gdańska w kategorii Młodzi Twórcy w Dziedzinie Kultury w roku 2009, a niedługo później Fryderyka, którego wręczono mu w Bazylice Przenajświętszego Serca Pana Jezusa w Warszawie. Nikt wówczas nie protestował. Alert wszczęto dopiero po pojawieniu się Nergala w programie „The Voice of Poland” oraz nad wyraz przesadzonych reakcjach członków Kościoła i rządu.
Wypowiedzi ks. Bonieckiego nie spodobały się szczególnie biskupowi Meringowi, który w liście otwartym ostro potępił jego stanowisko. Oburzenie biskupa i wielu wiernych doprowadziło do decyzji prowincjała Zgromadzenia Księży Marianów o zakazie medialnych wystąpień. Z tego powodu były naczelny „Tygodnika Powszechnego” nie może prowadzić swojego programu „Rozmównica” w stacji Religia.tv.
Ksiądz Boniecki nie sprzeciwił się poglądom Kościoła, tylko wygłosił swoje umiarkowane zdanie w ważnych dla wiernych kwestiach. Jego stanowisko nie nawoływało do odwracania się od Domu Bożego, ani nie pochwalało zachowań stron przeciwnych. On jedynie starał się trzeźwo i z zachowaniem właściwego dziennikarzowi dystansu, spojrzeć na te dwa problemy. I to właśnie za to został ukarany. Ostateczna decyzja w sprawie dalszych losów księdza Bonieckiego zapadnie podczas zebrania rady prowincji.
Autor: Paulina Frączek
Inne artykuły naszej stażystki:
Listy do M. po premierze
Baby są jakieś inne
Hope Edelman Córki które zostały bez matki
Styl w XXI wieku
Nowe objawienie Stephena Kinga, czyli Dallas 63
Relacje damsko - męskie pod lupą Krystyny Kofty
Elektryczna przyszłość dzisiaj
Andrzejki dawne i współczesne
Brytyjski wywiad w nowej odsłonie
W oczekiwaniu na Różę Wojtka Smarzowskiego
Tradycje nocy wigilijnej